Dzień pełen emocji, współpracy i rywalizacji.
Służbowymi samochodami mimo korków dojechaliśmy do miejsca Zawodów, czyli Warszawskiego AWF, gdzie już czekały inne firmy z branży FMCG - z całej Polski.
Zaczęło się niewinnie ... proste konkurencje wymagające dużej synergii pomiędzy Nami - praktykantami.
Początki były ciężkie ... a konkurencje bardzo nas zaskoczyły, jednakże patrząc na wszystkie inne drużyny byliśmy wg. mojej opinii najbardziej radosną i uśmiechniętą ekipą :) mimo początkowych porażek.
Później zaskoczyliśmy wszystkich. Gry zespołowe, w których braliśmy udział (pseudosiatkówka, flet, skakanka masowa itp.) okazały się dla Nas niesamowicie interesujące i ... .SPELNILISMY SIE W NICH. Na wszystkie 6 konkurencji wygraliśmy AZ TRZY!!! Żadna inna drużyna nie osiągnęła tego, co nam przyszło z ogromną lekkością... a do tego z UŚMIECHEM na ustach.
Zajęliśmy drugie miejsce... ale wciąż byliśmy NAJLEPSI :) mimo porażek, których tez doświadczyliśmy, na naszych twarzach wciąż była radość... a gdy już wygraliśmy .. byliśmy przepełnieni chwałą i potęgą :) mimo iż w klasyfikacji generalnej nie byliśmy na Szczycie tabeli...
Po zawodach udaliśmy się do restauracji, gdzie pełni SZCZĘŚCIA konsumowaliśmy "Pizzawki" :) w gronie Naszych opiekunów z P&O :)
Bardzo przyjemnie spędzony dzień... na pewno długo pozostanie w Naszej pamięci...
Łukasz K. AGH
Już od samego początku zawodów drużyna Marsjańska (nieskromnie mówiąc) wyróżniała się na tle innych korporacyjnych team'ów. Na pierwszy rzut oka widać było, ze nie znamy się tylko "z boiska", ale łączy nas cos więcej, czego daliśmy przykład wygrywając w konkurencjach drużynowych. W pamięci szczególnie utkwiła mi jedna konkurencja, mianowicie siatkówka, w której zamiast piłki używaliśmy balonu napełnionego woda. W pewnym momencie podczas jednego z wielu chybień naszych rywali balon pofrunął wprost na nieświadomych niczego i odpoczywających wzdłuż linii naszych kolegów z drużyny. Choć słoneczko nie dogrzewało, to pełni werwy i emocji w mgnieniu oka wysuszyli ubrania na swoich rozgrzanych ciałach. Wywołało to salwę śmiechu nawet wśród naszych przeciwników, ale był to śmiech przez łzy, gdyż właśnie utracili kolejny punkt w końcówce pasjonującej rozgrywki.
Konrad
Zgranie zespołu to coś co zawsze zwycięża!!! O tym właśnie mieliśmy szansę przekonać się podczas zawodów z innymi firmami z branży FMCG. Dzięki temu, iż podczas ostatnich 2 miesięcy pracowania oraz mieszkania razem udało nam się zbudować zgrany zespól zdobyliśmy 2. miejsce w zawodach!!!!! Jednakże tak naprawdę zdeklasowaliśmy wszystkich innych pod względem zgrania oraz przyjemności jaka czerpaliśmy ze wspólnej zabawy.
Magda
Zespól to nie tylko dobrze działająca machina, to przede wszystkim ludzie. Wspólnym wysiłkiem, pełni radości z tego, że możemy osiągać wyniki razem, wywalczyliśmy drugie miejsce. Ale wszyscy dobrze wiedza, kto jest tym prawdziwym zwycięzcą...
Dawid, AGH
Przed nami stanęły zespoły praktykantów z Branży FMCG.
Miejsce spotkania - ubita ziemia warszawskiego AWF.
Sukces - Pewny. Zarówno intelektualny jak i fizyczno-ruchowy.
Byliśmy najlepsi. Nawet jeśli zajęliśmy drugie miejsce.
Wygraliśmy żartami i dyskusjami. Nie było nikogo kto mógłby nam dorównać.
Łukasz P.
Najpierw był projekt "koszulki". Patoshik wymyślił hasło, Rysio the Racket zrobił projekt graficzny, Kalet zajął się zamówieniem. Kiedy przyjechaliśmy na zawody, już na samym początku dodały nam animuszu:) Pokazywały to, co nas wyróżniało - że wszyscy się znamy, że jesteśmy drużyną przez duże D, że mamy poczucie humoru i sile! "Jesteśmy najlepsi bez względu na miejsce jakie zajmiemy" - pomyślałam:) Za radość i frajdę jaką okazywaliśmy przy każdej konkurencji, niezależnie czy wygranej czy nie, byliśmy bezkonkurencyjni! Brawo! Dzięki wspaniała Drużyno za świetną zabawę!!!
Monika
Największe firmy, najlepsi praktykanci-wszyscy pełni energii i dążenia do celu - taki był początek tego. A dalej? - Było jeszcze lepiej- nasz zespól pokazał, że 13. - to jednak jest szczęśliwa liczba. Po sztafetach nie byliśmy na szczycie, ale gry zespołowe pokazały jaka planeta rządzi. Zgrany zespól i cieszenie się z chwili doprowadziły nas do 2 miejsca. Byliśmy najlepsi w 3 kategoriach! Na boisku AWF było słychać już retoryczne pytanie prowadzacego -"Czy w tej kategorii Marsjanie znów chcą być pierwsi?"
Po zakończeniu zawodów nasza 13 i dziewczyny z P&O wyruszyli do włoskiej pizzerii, gdzie jeszcze raz przeżyliśmy te przygodę w naszych wspomnieniach.
Tak, w ten dzień byliśmy najlepsi - wcale nie z powodu wygranej, ale dlatego, że stworzyliśmy świetny zespól!
Tatsiana
Udowodniliśmy, że w jedności jest siła! Staraliśmy się dobrze bawić a wygrane przyszły same. Wybornie czuliśmy się razem walcząc pod flaga Mars Polska. Siatkówka, bule, sztafety czy dziurki z woda - kto by pomyślał, że mamy tyle talentów ;) Zaserwowaliśmy sobie tez kilka ludzkich kanapek - Patoshik najlepiej wie, jak cierpiałem :)
Bartlomiej
Ahhh na samo wspomnienie łezka kreci się w oku. Od początku zapowiadało się ciekawie... Projektowanie koszulek, okrzyki, zawirowania logistyczne, przecież ten AWF to na końcu świata niemalże. Ale udało się!!! Przyjechaliśmy na arenę sportowej rywalizacji cala 13-stka w firmowych samochodach, kiedy pozostali uczestnicy zawodów przygotowani, przebrani i z lekka nutka stresu na twarzy oczekiwali na pierwszy gwizdek. Mięliśmy niezłe wejście, wejście smoka , no cóż po prostu VIP.... potem mogło być już tylko lepiej.
Jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem zawodów w naszym zespole obudził się iście sportowy duch. Nic nowego, MARS kolejny raz udowodnił, która firma ma najbardziej zgranych praktykantów... Śmiech, przepychanki, okrzyki, sportowa walka, rywalizacja z innymi zespołami - tak gromko zaznaczyliśmy nasza partycypacje w zawodach FMCG. W gąszczu przeróżnych konkrecji – balonowa siatkówka, bule, flecik, skakanka grupowa – kilka szczególnie przypadła nam do gustu. Finalnie o włos otarliśmy się o zwycięstwo w całej imprezie. Przy ogłoszeniu końcowych wyników cieszyliśmy się niesamowicie - 2 miejsce! miejsca, to było rzeczywiście COŚ, a poza tym, same cyferki o niczym nie świadczą...
Podsumowując, cały SPORTS DAY zapisał się w mojej pamięci jako niesamowita inicjatywa, dzięki której mogliśmy rzeczywiście poczuć team spirit, wielokrotnie cieszyć się jak dzieci, i rywalizować z pozostałymi drużynami jak profesjonalni zawodnicy. Dodatkowo nasze całodzienne zmagania i sukcesy postanowiliśmy uczcić przy wspólnej kolacji w bardzo przyjemnej, włoskiej knajpce. Tym samym SPORTS DAY okazał się niesamowitą ucztą dla ciała i ducha
Dzień na sportowo:
Można się zastanawiać, co jest w nas tak wyjątkowego: czy nasz projekty są ambitniejsze niż na innych praktykach? Czy nasi managerowie bardziej o nas dbają? Czy jesteśmy bardziej wysportowani, szybsi i sprawniejsi ni z praktykanci z innych firm FMCG? Pewnie nie odpowiemy sobie na te pytania, zapewne nie ma na to stosownej miary. Wiem, za to, na 100%, ze jesteśmy najbardziej zgraną ekipą spośród wszystkich zebranych na zawodach firm branży FMCG. Być może sztafety nie poszły nam wybornie ale jeśli chodzi o teamwork - byliśmy absolutnym numerem jeden!! I myślę, ze zajęcie drugiego miejsca na zawodach sprawiło nam większą radość niż pierwsza pozycja zwycięskiej ekipie z P&G.
Iga
Udział praktykantów z Marsa w tegorocznej edycji zawodów sportowych firm FMCG zakończył się wielkim sukcesem! Po pierwsze, po długiej walce i znakomitym finiszu udało się nam wywalczyć 2 miejsce, a po drugie – pokazaliśmy, że jesteśmy i działamy jak prawdziwy, zgrany TEAM! Naszym atutem była jedność i współpraca – to czego brakowało innym drużynom! Wspólne mieszkanie i praca nad komunikacja przyniosły efekty:)
Bartosz
W czwartek 28 sierpnia w bojowych nastrojach pojawiliśmy się rano w biurze. Tylko dwójka z nas (w tym ja;)) nie wymiękła i zjawiła się w koszulkach przygotowanych specjalnie na zawody – białe polóweczki, tył – m&m’sik i nasze hasło: ‘you’ll never reach Mars!’, przód – nasz Marsowy nick pod logiem firmy. Ok. 13 zjawiliśmy się w Wawie, po sesji zdjęciowej przystąpiliśmy do walki o 1 miejsce i prymat najbardziej zgranych i wysportowanych praktykantów 2008:). 9 biegów sztafetowych i polowa turnieju za nami i tylko 6 miejsce na 8 startujących ekip – kurczaczek, niedobrze! Po krótkiej przerwie, zmotywowani stanęliśmy ponownie do walki. Rekord w zespołowym skoku na skakance, najlepszy czas w napełnianiu wodą dwumetrowego fleta (:D) i 1 miejsce w bule (no wiecie – rzucanie metalowymi kulkami, która trafi najbliżej wcześniej wytyczonego punktu;)). Zawody zakończyliśmy na 2 miejscu z minimalną stratą do zwycięzców. Sukces świętowaliśmy w pizzerri zaproszeni przez gorąco nas dopingujące Ewę i Olę. Zobaczymy czy za rok nasi następcy dadzą radę nas prześcignąć – w wyniku i w tym jak będą się razem bawić bo my bawiliśmy się mega stabilnie;)
Adam
